Jesteś w: Home » Politechnika Gdańska
Szukaj w mieście
Politechnika Gdańska

80-233 Gdańsk, Pomorskie
ul. G. Narutowicza 11/12, Zobacz na mapie
Tel: (58) 348-67-00
Fax: (58) 347-27-06
WWW: www.pg.gda.pl
Email: rekrutacja@pg.gda.pl

Nazwa wydziału Studia I stopnia Studia jednolite Studia II stopnia
Licencjackie Inżynierskie Magisterskie Magisterskie uzupełniające
S NW NZ S NW NZ S NW NZ S NW NZ
Wydział Architektury Inżynierskie stacjonarne Magisterskie uzupełniające stacjonarne
Wydział Chemiczny Licencjackie stacjonarne Licencjackie niestacjonarne zaoczne Inżynierskie stacjonarne Magisterskie uzupełniające stacjonarne
Wydział Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Inżynierskie stacjonarne Inżynierskie niestacjonarne zaoczne Magisterskie uzupełniające stacjonarne Magisterskie uzupełniające niestacjonarne zaoczne
Wydział Elektrotechniki i Automatyki Inżynierskie stacjonarne Inżynierskie niestacjonarne zaoczne Magisterskie uzupełniające stacjonarne Magisterskie uzupełniające niestacjonarne zaoczne

Gmach Główny PG

Zarys historii politechniki w Gdańsku do 1945 roku
dr hab. Józef Włodarski, prof. nadzw. UG

Pierwsze lata

W XIX wieku rozpoczęła się epoka industrializacji, która zrodziła potrzebę rozwoju wyższych uczelni technicznych, by zapewnić dynamicznie rozwijającemu się przemysłowi stały dopływ wysoko kwalifikowanych kadr fachowców. W drugiej połowie XIX wieku uprzemysławiające się Niemcy miały już trzy wyższe szkoły techniczne (Aachen, Berlin-Charlottenburg i Hanower), gdzie rozwijały się instytuty bezpośrednio związane z przemysłem: maszynowo-technicznym, elektrotechnicznym i chemicznym2.

Rzesza Niemiecka po 1871 roku na wschodzie Niemiec, zamieszkałym przez 22 mln mieszkańców (licząc w tym Schleswig-Holstein, Meklemburgię i Saksonię), posiadała tylko jedną wyższą szkołę techniczną-w Berlinie-Charlottenburgu. Z kolei na 32 mln pozostałych mieszkańców Rzeszy przypadało osiem takich uczelni. Na obszarze całej Rzeszy wydział budowy okrętów istniał tylko w Berlinie-Charlottenburgu. W związku z powyższą sytuacją potrzebne stało się powołanie dalszych technicznych szkół wyższych o charakterze naukowo-praktycznym, mających na celu przede wszystkim kształcenie w kierunkach techniczno-zawodowych i służących zdobywaniu wiedzy inżynierskiej3.

Zaistniała także pilna potrzeba polityczna i gospodarcza ściślejszego zintegrowania tzw. niemieckich prowincji wschodnich (Prus Wschodnich i Zachodnich oraz Śląska) z Rzeszą. Chodziło nie tylko o industrializację tych terenów, ale także o silniejsze ich scementowanie kulturowe. Wymienione prowincje wschodnie miały tylko dwa uniwersytety-we Wrocławiu i Królewcu. Dlatego też zaczęto częściej zwracać uwagę na Gdańsk, który stopniowo w wielu polemikach polityków i ekonomistów zaczął być brany pod uwagę jako potencjalny ośrodek technicznego szkolnictwa wyższego.

Gdańsk miał dogodne położenie na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego, a także bogate tradycje handlu morskiego, naukowe i kulturalne. Działające tu od 1558 roku (jest podawana również data 1580) Gimnazjum Akademickie przesądzało niejako o założeniu w tym mieście uniwersytetu. Niestety, zlikwidowano je w 1817 roku, po ponownym zagarnięciu Gdańska przez Prusy. W 1743 roku burmistrz Gdańska Daniel Gralath założył pierwsze w Polsce towarzystwo przyrodnicze (Societas Phosicae Esxperimentalis). Gdańszczanie nigdy jednak nie porzucili myśli o utworzeniu szkoły wyższej, ponieważ brak takiej uczelni w Prusach Zachodnich szczególnie dawał się odczuć. Najbliższy uniwersytet znajdował się w Królewcu, a najbliższa wyższa uczelnia techniczna (politechnika) - w Berlinie. Projektów założenia wyższej uczelni w Gdańsku było kilka, np. Gustav von Gossler, nadprezydent prowincji Prusy Zachodnie, przedstawił propozycję powołania uniwersytetu krajowego w Gdańsku4.

Od 1891 roku władze pruskie poważnie już rozważały możliwość utworzenia w Gdańsku wyższej uczelni. Propozycja powołania uniwersytetu napotkała opór uczonych królewieckich, którzy obawiali się konkurencji dla swojej "Albertyny". Jednak w 1897 roku wpływowy wydawca liberalnej "Danziger Zeitung" Heinrich Rickert rzucił myśl powołania w Gdańsku uczelni technicznej. Projekt uzyskał poparcie Rady Miejskiej, która zawczasu wykupiła grunty przy Drodze św. Michała (obecnej ul. Traugutta). Narady, dyskusje, ekspertyzy zajęły ponad rok. Pojawili się konkurenci, między innymi Wrocław, Poznań, Elbląg, Szczecin, Królewiec, Toruń i Bydgoszcz 5.

Po długich zabiegach gdańszczan, popartych przez organy krajowe Prus Zachodnich, władze pruskie zdecydowały wreszcie, że ze względu na portowo-przemysłowy charakter Gdańska najodpowiedniejszą wyższą uczelnią będzie tu wyższa szkoła techniczna (Technische Hochschule), czyli politechnika6. Powstanie uczelni miało także wydźwięk polityczno-nacjonalistyczny, gdyż uważano ją za bastion niemczyzny na wschodzie. Jej zadaniem miało być "umacnianie poczucia narodowego niemieckiej młodzieży akademickiej pochodzenia miejscowego" oraz "stanie na straży Wisły"7. Zgodnie ze statutem politechnika w Gdańsku podlegała bezpośrednio nadprezydentowi Prus Zachodnich

Gdy w końcu cesarz Wilhelm II opowiedział się za uczelnią w Gdańsku, 16 marca 1899 roku pruscy posłowie zatwierdzili decyzję i przyznali 6 mln marek. W marcu 1900 roku przybył do Gdańska główny projektant Albert Carsten. Budowa pod jego kierunkiem ruszyła w sierpniu tego samego roku. W ciągu czterech lat na 6,4 ha terenu wzniesiono gmachy o łącznej kubaturze ponad 200 tys. m3. Uroczysta inauguracja odbyła się 6 października 1904 roku w obecności cesarza Wilhelma II. Nowa uczelnia otrzymała nazwę Królewsko-Pruskiej Wyższej Szkoły Technicznej (Königliche Preussische Technische Hochschule)8.

Powrót do menu

Okres pruski 1904-1920

Pierwszym rektorem politechniki w Gdańsku został wybitny matematyk Hans von Mangoldt (1904-1907). Nowo powstała uczelnia miała za zadanie przede wszystkim zgodnie ze swoim przeznaczeniem kształcić inżynierów różnych specjalności. Dlatego też utworzono kilka wydziałów technicznych, w ramach których powstały instytuty specjalistyczne i katedry o różnych profilach, ściśle związane z bazą naukowo-dydaktyczną. Wzory organizacyjne przejęto z politechniki w Akwizgranie (Aachen). Wyjątek stanowił wydział Górnictwa, zamiast którego (uwzględniając specyfikę nadmorskiego położenia Gdańska) wprowadzono Wydział Budowy Okrętów.

Studenci kształcili się na 6 wydziałach: I - Architektura, II - Budownictwo, III - Budowa Maszyn i Elektrotechnika, IV - Budowa Okrętów i Maszyny Okrętowe, V - Chemia, VI - Nauki Ogólne. Na uczelni utworzono także Wyższe Kursy Handlowe i Kursy Rolnicze, biorąc pod uwagę specyfikę gospodarczą Gdańska i regionu Prus Zachodnich.

W celu pogłębienia wiedzy matematycznej, fizycznej i z zakresu innych nauk przyrodniczych utworzono dla studentów, którzy byli słabo przygotowani do studiów z przedmiotów ścisłych w szkole średniej (głównie absolwentów gimnazjów klasycznych), nowy wydział - tzw. Allgemeine Wissenschaften für Mathematik und Naturwissenschaften. Na wydziale tym początkowo dokształcano młodzież w zaniedbanych dziedzinach. Później aż do 1944 roku był on wydziałem kształcącym nauczycieli 9. Gdańsk nie był tu wyjątkiem - podobne wydziały funkcjonowały na innych politechnikach Rzeszy. Już u zarania istnienia uczelni utworzono w ramach tego wydziału katedrę ekonomii, dyscypliny ściśle związanej z przyszłą działalnością inżyniera.

Uczelnia miała pełne prawa akademickie - studia na czterech pierwszych wydziałach trwały cztery lata (8 semestrów). Warunkiem przyjęcia było świadectwo dojrzałości dziewięcioklasowej szkoły średniej państwowej lub prywatnej. Warunek ten nie obowiązywał wolnych słuchaczy, którzy nie mieli prawa przystępowania do egzaminów ani uzyskania dyplomów. Językiem wykładowym był niemiecki. Po czterech semestrach obowiązywał uprawnionych studentów regularnych egzamin przejściowy, a po kolejnych czterech semestrach-egzamin dyplomowy. Absolwenci otrzymywali tytuł inżyniera dyplomowanego (Diplomingenieur) w 10 specjalnościach10. Po wykonaniu samodzielnej pracy naukowej zawierającej element nowatorski można było uzyskać stopień doktora inżyniera, co dawało możliwości habilitowania się w charakterze docenta prywatnego na wszystkich uczelniach w Niemczech.

Kadrę naukowo-dydaktyczną politechniki przed 1914 rokiem stanowiło około 60 profesorów i docentów (31 profesorów, 26 docentów - w tym 11 prywatnych), 4 lektorów, miejsc asystenckich było 51. Z wielu wybitnych profesorów tego okresu należy wymienić: Alberta Carstena, znakomitego architekta, twórcę zespołu budynków politechniki w Gdańsku; Reinholda Krohna, sławnego budowniczego mostów; wybitnego architekta Friedricha Ostendorffa; historyka architektury Adalberta Matthaei; znanego rekonstruktora zamku w Malborku Konrada Steinbrechta; chemika Ottona Ruffa; fizyka Maxa Wienna; konstruktora maszyn okrętowych Hermana Föttingera i wielu innych. Pełną listę Catalogus Professorum dla lat 1904-1945 opracował Albert Wangerin11.

Od początku istnienia ta pierwsza w Gdańsku wyższa uczelnia cieszyła się dobrą opinią, chociaż studia nie należały do łatwych - pełna lista zajęć obejmowała 260 przedmiotów (licząc osobno wykłady, ćwiczenia, laboratoria, lektoraty itp.) Nie brakło kandydatów - w założeniu budynki politechniki były obliczone na 600 studentów z możliwością powiększenia tej liczby do 1000. W 1904 roku zapisało się na studia 599 studentów, później liczba ta wzrastała. Najwięcej osób studiowało na Wydziale Budownictwa, najmniej - na Wydziale Ogólnym.

Powrót do menu

Politechnika w Wolnym Mieście Gdańsku (1920-1939)

Odłączenie obszaru tzw. Wolnego Miasta Gdańska od Rzeszy Niemieckiej po zakończeniu I wojny światowej było równoważne z postawieniem pod znakiem zapytania dalszych losów politechniki w Gdańsku. Traktat wersalski wprawdzie przyznał Polsce znaczne uprawnienia polityczne i gospodarcze w utworzonym Wolnym Mieście Gdańsku, ale zostały one w wyniku akcji Wielkiej Brytanii bardzo ograniczone. Niemniej pod względem prawnym Polacy mieli w Gdańsku zupełne równouprawnienie, a Polska utrzymała nawet prawo ingerencji w pewne wewnętrzne sprawy Wolnego Miasta, w tym również w sprawy politechniki w Gdańsku (art. 104, § 6 traktatu wersalskiego)12. Prawa te zatwierdził Senat gdański, podpisując konwencję z Polską (umowa z 9 września 1920 r.) Traktat i konwencja gwarantowały studentom polskim pełne równouprawnienie w zakresie dostępności do wszystkich wydziałów gdańskiej uczelni. Władze politechniki były zobowiązane do honorowania matur polskich szkół państwowych i prywatnych bez żadnych ograniczeń. Odnosiło się to do absolwentów wszystkich szkół w Polsce, w tym także do absolwentów Gimnazjum Polskiego Macierzy Szkolnej w Gdańsku. Na politechnice w Gdańsku studentów Polaków było od 250 do 400, przy czym połowę z nich stanowili rodowici gdańszczanie (tj. Polacy z obywatelstwem Wolnego Miasta Gdańska), a drugą połowę - przybyli na studia do Gdańska obywatele odrodzonej II Rzeczypospolitej. Należy przy tym nadmienić, że pewna liczba studentów politechniki z obywatelstwem polskim (Niemcy i Ukraińcy) swą postawą powiększała stan posiadania na korzyść Niemców, gdyż z reguły wstępowała do niemieckiej organizacji studenckiej Danziger Studentenschaft 13.

Jak podaje znany badacz dziejów politechniki w Gdańsku Rüdiger Ruhnau, przez dwa i pół roku wisiał nad Technische Hochschule Danzig jak miecz Damoklesa brak odpowiedzi na pytanie, czy uczelnia będzie nadal funkcjonować jako niemiecka placówka naukowo-dydaktyczna, czy też przypadnie słowiańskiemu sąsiadowi, tj. Polsce14. Już od momentu zakończenia I wojny światowej prowadzono gorączkowe, zakulisowe działania polityczno-propagandowe w celu pozyskania uczelni dla Niemiec. W samych Niemczech, ciężko doświadczonych przez wojnę zorganizowano gigantyczną zbiórkę pieniędzy (także wśród przemysłowców) dla wzmocnienia podstaw materialnych dalszego funkcjonowania uczelni. W Zurychu grono pięciu profesorów wydało druk propagandowy pt. Die deutsche Technische Hochschule in Danzig, obrazujący rolę i znaczenie uczelni dla niemieckiego obszaru kulturowego na wschodzie. Urzędujący rektor politechniki w Gdańsku Prof. Dr. Ing. E.h. Otto Schulze (1919-1923) w specjalnym piśmie (Denkschrift) wyłożył zreformowane podstawy dalszego funkcjonowania uczelni i nowe zasady kształcenia studentów.

Powyższą sytuację wykorzystali Niemcy dla wzmocnienia swojej pozycji na uczelni. Dlatego też szukano pomocy poza granicami Wolnego Miasta Gdańska, które nie było w stanie samodzielnie sfinansować potrzeb politechniki. Dnia 17 marca 1922 roku w Berlinie założono Towarzystwo Przyjaciół Politechniki w Gdańsku (Gesellschaft der Freunde der Technische Hochschule Danzig), które zdobywało środki finansowe na sprowadzenie do Gdańska znanych uczonych, wyposażenie gabinetów, umożliwiało prowadzenie kosztownych badań itp17.Poszczególnych członków zbiorowych i indywidualnych Towarzystwa Przyjaciół Politechniki w Gdańsku obciążano składką według ustalonych kryteriów:

  • członkowie indywidualni i urzędy państwowe przynajmniej 50 marek rocznie,
  • firmy - 500 marek,
  • korporacje i związki organizacji przemysłowych i handlowych - 2 tys. marek,
  • kadra naukowo-dydaktyczna politechniki w Gdańsku przynajmniej 30 marek rocznie.

Tym samym Towarzystwo Przyjaciół Politechniki w Gdańsku dysponowało stosunkowo dużym kapitałem, a liczba jego członków indywidualnych i zbiorowych z biegiem czasu powiększała się także wskutek propagandy związanej ze wspieraniem studentów Niemców. Między innymi także nadające w Królewcu radio Ostmarken-Rundfunk AG zobowiązało się w piśmie z dnia 28 stycznia 1927 roku do corocznych wpłat na rzecz Towarzystwa w wysokości 100 marek 18

Według protokołu z walnego zebrania wyborczego Towarzystwa 1 lipca 1927 roku w Gdańsku po wyborze nowych władz przystąpiono do rozpatrywania wniosków i całkowicie lub częściowo uwzględniono na przykład pomoc finansową dla Niemieckiego Domu Studenta - 15 tys. guldenów; dla Kasy Chorych Niemieckiego Związku Studentów (Krankenhilfskasse der Deutschen Studentenschaft) - 3 tys. guldenów, dla Ziomkowstwa Prusy (Landsmannschaft Preussen) na drobne remonty budowlane na Hagelsberg (forty) - 150 guldenów19. Ogółem na pomoc dla studentów i uczelni przeznaczono 37 025 guldenów. Była to poważna suma, będąca wydatnym wsparciem dla niemieckiego żywiołu studenckiego.

Kiedy Rzeczpospolita Polska nie osiągnęła na drodze dyplomatycznej dalekosiężnych celów związanych z politechniką w Gdańsku, zaczęła, korzystając ze swoich uprawnień w Wolnym Mieście wspierać (podobnie jak czynili to Niemcy, popierając żywioł niemiecki) napływających do Gdańska studentów polskich. Polacy, tzn. obywatele państwa polskiego (w tym również studenci wywodzący się z mniejszości narodowych) oraz obywatele gdańscy narodowości polskiej, stanowili w różnych latach od 14 do 36% ogółu studentów politechniki (od 163 do 595 na 1089 do 1750 studentów). Najwięcej Polaków studiowało na politechnice w następujących latach: 1922/1923 - 595 (36%) na 1650 ogółu, w 1930 roku - 521 (29,9%) na 1741 i w 1935/1936 - 417 (33,8%) na 1232 ogólnej liczby studentów. Po Niemcach Polacy stanowili na tej uczelni najliczniejszą grupę narodowościową20.

Ze względu na odpłatność nauczania na gdańskiej politechnice oraz trudną sytuację materialną większości studiujących Polaków rząd Polski i społeczeństwo udzielało im różnymi drogami pomocy pieniężnej. Rząd czynił to za pośrednictwem Komisariatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Gdańsku, społeczeństwo - powołując specjalne organizacje dla niesienia pomocy materialnej studentom polskim na politechnice w Gdańsku, jak Towarzystwo Pomocy Naukowej w Gdańsku, Gdański oraz Wojewódzki (siedziba w Toruniu) Komitet Pomocy Młodzieży Akademickiej i Towarzystwo Pomocy Studentom Polakom Politechniki Gdańskiej w Warszawie21.

Politechnika w Gdańsku w następstwie traktatu wersalskiego przestała podlegać pruskiej administracji zarządzającej szkołami wyższymi i przeszła pod zarząd Wolnego Miasta Gdańska. Oczywiste było, że gdańszczanie w olbrzymiej większości (ok. 90%) nadal uważali się za Niemców, a politechnika była uważana za niemiecką wyższą szkołę techniczną. Pieniądze płynęły teraz z kasy Gdańska, a fachowe dyrektywy przychodziły nadal z pruskiego Ministerstwa Kultury. Dzięki temu tutejsi studenci nie ulegali tak szybko ideologii hitlerowskiej jak w Rzeszy22.

Od 1921 roku stało się jasne, że środki finansowe kierowane z zagranicy do politechniki w Gdańsku wpływają na kształtowanie narodowego charakteru uczelni. Płynęły one przede wszystkim z Rzeszy w celu wspierania studentów, którzy - zgodnie z upowszechnionymi hasłami propagandowymi - przybywali do Gdańska z różnych rejonów Niemiec "- by umocnić niemiecki charakter uczelni". Walny udział w zdobywaniu środków finansowych mieli niemieccy przemysłowcy, którzy w trudnym powojennym okresie przekazali około 2 mln marek. Po zdobyciu władzy Adolf Hitler jako Führer III Rzeszy wydał rozporządzenie, by od 1935 roku przekazywać milion marek rocznie niemieckim studentom w Gdańsku23.

Kurier Polski" z 24 lutego 1922 w artykule Niemcy w Gdańsku zwracał uwagę, że Niemcom nie wystarczało inspirowanie społeczeństwa w sferze politycznej i społecznej do wspierania idei powrotu Wolnego Miasta do ojczyzny. Gdańskowi chcieli nadać charakter niemiecki "pod względem wyglądu, uczucia, sztuki". Podkreślano, że szczególne zasługi na tym polu działania ma Deutscher Heimatsbund, kierowany przez prof. dra Adalberta Matthaei z politechniki we Wrzeszczu. Jego organem prasowym były "Ostdeutsche Monatshefte", wydawnictwo umacniające niemieckie wpływy "nawet tam, gdzie ich nie było"24.

W 1929 roku politechnika w Gdańsku uroczyście obchodziła jubileusz 25-lecia. W Niemczech powołano komitet jubileuszowy, na którego czele stanęli między innymi: kanclerz Republiki Weimarskiej Wilhelm Cuno i prezes Banku Rzeszy Hjalmar Schacht, dr Krupp von Bohlen und Halbach, rektor politechniki w Gdańsku prof. Hermann Stremme i dr Arvid Harnack. Charakterystyczna dla podkreślenia politycznej roli tego faktu była wypowiedź rektora H. Stremmego na konferencji prasowej w Berlinie. Rektor - według "Danziger Volksstimme" z 25 kwietnia 1929 roku - "zaznaczył (...) doniosłość, jaką ma ta szkoła wyższa dla niemczyzny na wschodzie, ponieważ utrzymuje ona duchową łączność Niemców z Rzeszy z Niemcami w odstąpionych obszarach"25. Z okazji obchodów jubileuszu wielka finansjera i przedstawiciele niemieckiego przemysłu ciężkiego wyasygnowali dodatkowo, niezależnie od stałych dotacji rocznych, kwotę 1,5 mln marek.

Sukces wydawniczy i propagandowy odniósł zredagowany przez późniejszego rektora, prof. matematyki Ernsta Pohlhausena (1890-1964), album poświęcony jubileuszowi 25-lecia politechniki w Gdańsku26.

Według raportu Komisarza Generalnego RP w Gdańsku Henryka Strasburgera z 16 lipca 1929 roku polscy studenci zostali wyłączeni z obchodów jubileuszu 25-lecia politechniki. Strasburger zwrócił uwagę, że w komentarzach prasowych na temat jubileuszu podkreślano niemiecki charakter uczelni. Jego zdaniem obchody te były antypolską demonstracją, a cała uroczystość miała wymowę polityczną. Jako uzasadnienie swej opinii podaje niezaproszenie go zarówno na obchody 25-lecia politechniki27 w Gdańsku, jak i na spotkanie w Dworze Artusa, organizowane przez Senat Wolnego Miasta Gdańska28.

Wczesne druki propagandowe - kolportowane zarówno w Gdańsku, jak i poza jego granicami- mocno podkreślały niemiecki charakter politechniki, zwracając uwagę na fakt, że z 75 docentów żaden nie jest przedstawicielem innej narodowości, a na 1600 studentów - 350 "korzysta z gościnności Technische Hochschule Danzig jako cudzoziemcy"29.

Nacjonaliści niemieccy uznali politechnikę w Gdańsku za jeden z bastionów niemczyzny. Nawoływali więc do studiowania w jej murach młodych Niemców z Prus Wschodnich i z głębi Rzeszy. W jednej z ulotek werbunkowych sprzed 1933 roku, rozpowszechnianej pod znamiennym tytułem Co musisz wiedzieć o Gdańsku?, stwierdzano, że politechnika w Gdańsku "jest jeszcze i zawsze była arcyniemiecką (kerndeutsche) szkołą wyższą". Pobyt młodego Niemca w Gdańsku przedstawiano w niej jako czyn narodowy. Zachętą do studiów było bezpłatne korzystanie z kreślarni, przyrządów, materiałów do nauki, zakwaterowania i wyżywienia. Jedynym warunkiem miało być zamieszkanie w Niemieckim Domu Akademickim. Jednocześnie w końcowym punkcie podkreślano: "Codzienna walka dwóch narodów otworzy Ci oczy na sprawy, które w Twojej ojczyźnie pozostawały dla Ciebie raczej obce"30. Ulotka ta - podobnie jak inne, obszerniejsze - została wydana przez rektorat politechniki w Gdańsku. Zredagowano ją w duchu oficjalnych wystąpień przedstawicieli uczelni, która miała być nie tylko ośrodkiem nauki, ale i mocnym punktem oparcia dla niemieckich nacjonalistów.

W związku z VI Zjazdem Ligi Morskiej i Kolonialnej, którego program został uzgodniony z władzami Wolnego Miasta Gdańska, Komisariat Generalny RP wystosował 3 czerwca 1935 roku aide-mémoire do Senatu31. W dokumencie tym zaprotestowano przeciw próbom zakłócenia legalnego zjazdu Ligi. Chodziło o przemarsz członków Ligi z sali Stoczni Gdańskiej do siedziby Komisariatu Generalnego RP, przed którego budynkiem doszło do zamieszek. Wydarzenia miały następujący przebieg: na kolumnę Ligi czekała już zorganizowana przez Niemców demonstracja (około 250 osób), podczas której prowokowano członków Ligi hymnem Deutschland, Deutschland über alles, okrzykami Danzig - bleibt deutsch!" i wyzwiskami przy biernej postawie gdańskiej policji. Według "Gazety Polskiej" z 3 czerwca 1935 roku demonstracji przewodzili i przeważali w niej niemieccy studenci z politechniki w Gdańsku 32.

Młodzież polska studiująca na politechnice w Gdańsku umiała bronić swoich praw na uczelni, a także praw Polski w Gdańsku i do Gdańska. Tadeusz Kur uważa na podstawie przebadanych dokumentów Bratniej Pomocy Zrzeszenia Studentów Politechniki Gdańskiej, że najlepszym świadectwem tej postawy polskich studentów jest zestawienie stanowisk niemieckich i polskich organizacji studenckich w sprawie reprezentacji gdańskiego środowiska akademickiego na zewnątrz 33.

Niemcy domagali się, aby za takiego reprezentanta uznać organizację najliczniejszą, a więc Danziger Studentenschaft i Reichsdeutsche Studentenschaft, przy której niemiecka organizacja z politechniki w Gdańsku była afiliowana. Kompromisowy wariant niemiecki brzmiał: "Reprezentacją studentów Niemców będzie Reichsdeutsche Studentenschaft w Berlinie, a reprezentacją studentów Polaków - Polskie Akademickie Zrzeszenie Zbliżenia Międzynarodowego "Liga" w Warszawie".

Kontrpropozycja polska była celna i rzeczowa: "Sprzeciwiliśmy się tak ujętej reprezentacji, uzasadniając, że traktatowo wszelkie reprezentacje należą się Polsce. Ustępstwo nasze mogłoby pójść jedynie tak daleko, że środowisko akademickie w Gdańsku byłoby reprezentowane przez dwie osoby, i to: przez jednego przedstawiciela Bratniej Pomocy i jednego przedstawiciela z gdańskiej Deutsche Studentenschaft".

Identycznie motywował Zarząd Bratniej Pomocy Politechniki Gdańskiej w sprawie ustanowienia przedstawiciela gdańskiego środowiska akademickiego w Międzynarodowej Organizacji Studenckiej (Confédération International des Etudiants - CIE). Senat Wolnego Miasta Gdańska w specjalnej nocie z lipca 1930 roku dotyczącej tej kwestii zwracał uwagę na przyznany Gdańskowi status niezależnego państwa. W związku z tym, że politechnika jest uczelnią Wolnego Miasta, a wszyscy jej docenci są Niemcami, powinna mieć odpowiednie przedstawicielstwo. Reprezentacją studentów na politechnice jest zaś Danziger Deutsche Studentenschaft, który skupia 744 członków, i dlatego ta organizacja powinna reprezentować uczelnię w CIE34. Odpowiedź polska była także tym razem konkretna i rzeczowa:

"Niemców należy tu traktować jako gości, uznając za jedynych, i to równouprawnionych gospodarzy gdańszczan i Polaków. Reprezentacja Gdańska powinna składać się z tyluż obywateli polskich, co i gdańskich, wybieranych wspólnie przez gdańszczan i Polaków albo też przez każdych z osobna. Inne rozwiązanie kwestii byłoby niezgodne z prawnym stanem rzeczy i krzywdziłoby Polaków, umniejszając ich faktyczne prawo do politechniki w Gdańsku".

Tak więc niemieckiemu argumentowi demograficznemu przeciwstawiali studenci polscy argument polskiej racji państwowej i prawa międzynarodowego. Postawili sprawę twardo, i to mimo zaleceń Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku, aby właśnie teraz - był to rok 1935 - nie zadrażniać sytuacji z Niemcami 35.

Stosunki między studentami Polakami i studentami Niemcami studiującymi na politechnice w Gdańsku były odbiciem stosunków między Berlinem a Warszawą. Dużą rolę odgrywała w tym okresie propaganda prasowa, która na początku lat trzydziestych (1931-1932) czasami wręcz powodowała wzrost napięcia. Szczególna rola przypadła tu prasie wielkopolskiej, np. "Dziennik Poznański" i "Kurier Poznański" donosiły we wrześniu 1931 roku (w okresie napiętych stosunków między Polską a władzami Wolnego Miasta Gdańska), że "Gdańsk prowadzi akcję szpiegowską przeciw Polsce", a "prezydium policji w Gdańsku jest antypolskim gniazdem szpiegostwa"36. Z kolei dobre stosunki między studentami-Niemcami i studentami Ukraińcami będącymi obywatelami państwa polskiego, często sympatykami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, były przyczyną ataków propagandowych, z których wynikało, iż "politechnika w Gdańsku jest siedliskiem terrorystów ukraińskich"37.

Rozładowanie napięcia w stosunkach między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem nastąpiło po podpisaniu porozumienia polsko-gdańskiego 8 września 1933 roku. Porozumienie to dawało między innymi równe prawa na politechnice w Gdańsku zarówno osobom narodowości polskiej, jak i językowi polskiemu38. Niemniej w samym Gdańsku natychmiast po wyborach 28 maja 1933 roku Senat, zdominowany przez zwolenników partii hitlerowskiej, zaczął przeprowadzać stopniową faszyzację Wolnego Miasta. Hitlerowcy, na których czele stał gauleiter Albert Forster, opanowali wszystkie dziedziny życia, łamiąc konstytucję gdańską oraz tłumiąc postępową i demokratyczną opozycję. Na terenie Gdańska zaczęto bezceremonialnie stosować ustawodawstwo Rzeszy. Równocześnie likwidowano prasę opozycyjną i zakazywano zebrań, a policji gdańskiej przyznano prawo internowania obywateli na okres trzech miesięcy. Systematycznie usuwano wszystko, co stało na drodze do realizacji hasła "Zurück zum Reich".

Sytuacja ta musiała się odbić na położeniu Polaków studiujących na politechnice w Gdańsku. Problematykę tę badał Stanisław Mikos39. O stanie wzajemnych stosunków między dwoma największymi organizacjami studenckimi sporo można wywnioskować z pisma Bratniej Pomocy Zrzeszenia Studentów Polaków Politechniki Gdańskiej do redakcji "Dekady" z dnia 26 listopada 1933 roku40. Zarząd "Bratniaka" jednoznacznie wskazywał na fakt, iż zakaz utrzymywania stosunków koleżeńskich z Polakami został wydany przez Deutsche Studentenschaft 11 lat temu, kiedy to studenci Niemcy uznali Polaków za niegodnych udzielenia satysfakcji. Jednakże w tym samym piśmie przedstawiciele "Bratniaka" oświadczali: "(...) z zadowoleniem stwierdzamy fakt, że stosunek władz politechniki do Bratniej Pomocy oraz profesorów i asystentów do studentów Polaków jest dobry"41. Mimo to w zakończeniu z pewnym odcieniem dumy stwierdzali: "(...) przez 11 lat nie utrzymywaliśmy żadnych stosunków ani prywatnych, ani urzędowych z Deutsche Studentenschaft i potrzeby ich wcale nie odczuwaliśmy, ani też nie odczuwamy". Fakt ten wpłynął między innymi dodatnio na konsolidację Polonii akademickiej w Gdańsku.42.

Mimo oficjalnych zapewnień przywódców III Rzeszy o respektowaniu konstytucji gdańskiej umów polsko-gdańskich wspierano różnego rodzaju akcje (np. Aufhebung) mające za zadanie wzmocnienie żywiołu niemieckiego na politechnice w Gdańsku. W 1934 roku werbowano w Niemczech studentów, którzy chcieliby studiować na uczelniach wschodnich. Zwerbowani ochotnicy tzw. semestrów wschodnich przybyli także do Królewca i Gdańska43.

Przejęcie władzy przez hitlerowców w Wolnym Mieście Gdańsku pociągnęło za sobą zmiany w obsadzie kadrowej politechniki. Stopniowo pozbywano się osób pochodzenia żydowskiego i tych Niemców, którzy wyrażali niechęć do idei narodowego socjalizmu. Starsi profesorowie przechodzili na przymusową emeryturę, młodszych pracowników po prostu zawieszano i zwalniano44. Politechnika miała być nie tylko bastionem niemczyzny, ale i mocnym oparciem dla idei narodowego socjalizmu. Dlatego też rozwiązano większość organizacji studenckich, zastępując je zunifikowanym i przymusowym Narodowosocjalistycznym Niemieckim Związkiem Studentów. Zlikwidowano także bractwa i korporacje. Zmieniono statut uczelni i częściowo program, w którym pojawiły się przedmioty polityczne, wykładane przez działaczy Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei - NSDAP). Wszyscy studenci Niemcy będący obywatelami Rzeszy i Wolnego Miasta Gdańska zostali objęci szkoleniem wojskowym. Zmiany powyższe odbiły się niekorzystnie na stanie liczebnym kadry naukowo-dydaktycznej uczelni, zanotowano także w roku akademickim 1938/1939 spadek liczby wykładanych przedmiotów. Do tego należy dodać, że już w 1934 roku prezydent Senatu gdańskiego Hermann Rausching prowadził rozmowy w Berlinie na najwyższym szczeblu dotyczące projektu zmiany politechniki w Gdańsku na uniwersytet45. Projekt ten - ze względów politycznych- wywołał sprzeciw Polski.

Od 1935 roku stosunki między niemieckimi a polskimi organizacjami studenckimi zaczęły się wyraźnie pogarszać. Dochodziło do napięć i zajść. Do największej konfrontacji doszło w lutym 1939 roku, kiedy to w kawiarni "Cafe Langfuhr" we Wrzeszczu jej właściciel wywiesił antypolską wywieszkę. Należy stwierdzić, że już wcześniej zdarzały się wypadki obrzucania obelgami i przemocy fizycznej wobec Polaków. W salach wykładowych niemieccy studenci usiłowali wprowadzić "getto ławkowe", umieszczając napisy "Polen auf hintere Bänke" (Polacy na tylne ławy).

Wobec nasilających się wystąpień antypolskich studenci Polacy 14 lutego 1939 roku zwołali wiec i uchwalili rezolucję wzywającą rząd Rzeczypospolitej Polskiej do działania w celu przywrócenia panowania polskiego nad ujściem Wisły46. W odpowiedzi Niemcy przy pomocy hitlerowskich bojówek 24 lutego siłą usunęli studentów Polaków z uczelni. W starciach na terenie politechniki wzięło udział 200-300 studentów niemieckich wspomaganych przez policję gdańską. Do ataku na siedzibę "Bratniaka", mieszczącą się w Polskim Domu Studenckim (obecnie ul. Legionów 11), nie doszło. Mimo szykan, gróźb, obelg i przemocy fizycznej Polacy, nie chcąc stracić roku, przekonani o swoim niezbywalnym prawie do studiowania na politechnice, starali się nadal uczęszczać na zajęcia. Tak wynika z pisma Komisariatu Generalnego RP, skierowanego 27 lutego do Senatu Wolnego Miasta Gdańska. Opisano w nim, jak polskich studentów nie wpuścili do Instytutu Chemii niemieccy studenci, grożąc przy tym, że "może im się w instytucie coś przytrafić"47. Przybyłych powitały okrzyki "Polen raus". Jeden z Polaków zwrócił się do rektora Ernsta Pohlhausena o pomoc, powołując się na zapewnienia dane Komisariatowi Generalnemu RP przez wiceprezydenta Senatu. Rektor Pohlhausen miał odpowiedzieć: "Geht lieber nach Hause" (Idźcie wy lepiej do domu)48. Rektor osobiście obserwował przebieg zajść na uczelni. W piśmie Komisariatu Generalnego RP zwrócono także uwagę Senatu na "dziwną postawę policji".

Rektor Pohlhausen 27 lutego zaocznie relegował z politechniki pięciu członków Bratniej Pomocy za podjętą na wiecu rezolucję. Postawa władz uczelni w trakcie zajść, w tym rektora, budziła kontrowersje wśród studentów Polaków. W maju 1939 roku na III immatrykulacji rektor Pohlhausen jednoznacznie określił swój stosunek do polskich studentów, stwierdzając: "A teraz o naszym stosunku do Polaków. Wy, moi panowie, postępujecie po prostu tak, jakbyście nie znali tych drabów. A że to my jesteśmy panami w tym domu, to pozwólcie, że to ja im pokażę"49

Być może rektorowi chodziło o przejęcie kontroli nad tym, co ewentualnie będzie się działo na politechnice, bowiem już wchodziły w życie ustalenia komisji polsko-gdańskiej, która powstała pod naciskiem Komisariatu Generalnego RP. Komisja ta, ustosunkowując się do zajść w lutym 1939 roku, uznała w protokóle fakt prowokacji ze strony studentów niemieckich. Zgodnie z ustaleniami od 18 marca studenci polscy mieli powrócić na uczelnię i uzyskać możliwość nadrobienia zaległości. Strona niemiecka zaś zobowiązała się do zwrotu zabranego mienia studentów polskich (głównie wyposażenia uczelni).

This commission, considering the events of February 1939 confirmed the fact of provocation from the side of German students. According to settlements of March 18, Polish students were allowed to return to the university and to be given a chance of making up for lost time. On the other hand, the German side was obliged to return the grabbed possession of Polish students (mainly the university equipment).

Umowa ta już nie weszła w życie. Chociaż część polskich studentów powróciła po przerwie semestralnej, to kontynuowanie studiów stało się praktycznie niemożliwe. Nadal zdarzały się prowokacje ze strony studenckich bojówek hitlerowskich. Na przykład 12 kwietnia, w dniu rozpoczynającego się właśnie semestru letniego, rozpowszechniano w Gdańsku wieści, że wszystkich Polaków skreślono z listy studentów politechniki. Miano rzekomo usuwać ich ze wszystkich sal, pracowni i czytelni. Wobec takich gróźb i pogłosek o przygotowywanej akcji na Polski Dom Akademicki nie było mowy o normalnej nauce50.

W związku z potrzebą ukrywania przez Niemcy hitlerowskie przygotowań wojennych do uderzenia na Polskę nastąpiło od drugiej połowy kwietnia 1939 roku pewne osłabienie akcji przeciw studentom polskim, chociaż nadal zdarzały się pojedyncze incydenty (np. na murach Polskiego Domu Akademickiego malowano antypolskie napisy).

W 1939 roku na politechnice w Gdańsku studiowało ponad 1400 studentów. Niemców z Gdańska, z Rzeszy oraz Niemców obywateli państwa polskiego i Ukraińców, którzy wstępowali do niemieckich organizacji studenckich, było około 1080. Liczbę Polaków zrzeszonych w Bratniej Pomocy można określić dokładnie - 240. Ponad setka niezrzeszonych Polaków, na ogół z obywatelstwem gdańskim, sympatyzowała z programem i popierała postulaty Bratniej Pomocy. Należy także podkreślić, że wielu studentów niemieckich i duża część profesury politechniki nie brała udziału w antypolskich zajściach, ale wszechobecny totalitaryzm hitlerowski uniemożliwiał im jakiekolwiek próby przeciwstawienia się51.

Już latem 1939 roku duża część studentów niemieckich politechniki w Gdańsku zostala powołana do służby w Danziger Landspolizei i Freikorps. Obok studentów do koszar w Gdańsku i we Wrzeszczu trafili także profesorowie politechniki. Kiedy 1 września 1939 roku wybuchła wojna i III Rzesza dokonała agresji na Polskę, wzięli oni udział w walkach w Gdańsku z obrońcami Poczty Polskiej i załogą Westerplatte, jak też w zabezpieczeniu policyjnym52.

W momencie wybuchu wojny nie było już polskich studentów na uczelni. Kiedy w wyniku nowych podziałów administracyjnych powstał nowy okręg (Reichsgau) Gdańsk-Prusy Zachodnie (Danzig Westpreussen), w 1941 roku politechnika w Gdańsku została podporządkowana jako wyższa szkoła Rzeszy władzom w Berlinie53.

Rektor Pohlhausen, który miał inną wizję dalszych losów politechniki, musiał ustąpić. Jego następcą został dotychczasowy prorektor, prof. Egon Martyrer (1941-1945). Był to ostatni rektor niemieckiej politechniki w Gdańsku. W 1941 roku wprowadzono nowy statut uczelni, który zawierał szereg specyficznych przepisów, przystających do hitlerowskiej ideologii, np. kandydaci na studia musieli mieć świadectwo aryjskiego pochodzenia. Wprowadzono liczne ułatwienia dla słuchaczy odbywających służbę wojskową. Absolwentów niektórych techników "niemieckiej lub pokrewnej krwi", zobowiązujących się do lojalności wobec narodowosocjalistycznego państwa, przyjmowano na studia, jeśli ukończyli szkołę z wynikiem dobrym. Pozostali absolwenci techników musieli składać zastępczy egzamin dojrzałości. Biorących udział w wojnie obowiązywały egzaminy z niemieckiego, historii, geografii, nauki o dziedziczności i teorii ras. Opłata za przyjęcie wzrosła do 30 marek, czesne do 80 marek za semestr, opłata za godzinę zajęć tygodniowo - do 2,5 marki. Liczba studentów drastycznie się zmniejszyła. Również kadra zmalała liczebnie. W roku 1944 było formalnie 44 profesorów zwyczajnych, 10 nadzwyczajnych i 4 docentów, ale tylko część z nich prowadziła regularne zajęcia. Mimo niepełnej obsady kadrowej powołano w czasie wojny Wydział Lotniczy jako czwarty w fakultecie trzecim. Natomiast praktycznie przestało istnieć Studium Rolnicze, działające od 1925 roku w ramach Wydziału Chemii54.

W styczniu 1945 roku ostatecznie zawieszono zajęcia. Dnia 21 stycznia cofnięto wydany w poprzednim roku zakaz opuszczania miasta. Część rodzin pracowników wyjechała pociągami do Niemiec. Rozpoczęto przygotowania do ewakuacji. Najcenniejszą aparaturę, książki i akta Rektoratu zapakowano w 500 skrzyń i załadowano na statek "Deutschland", który odpłynął 27 stycznia do Kilonii, zabierając także część pracowników oraz rodziny - razem 300 osób. Z Kilonii przewieziono cały transport do Schmalkalden w Turyngii, gdzie miano uruchomić politechnikę zastępczą55. Ci, którzy odpływali na statku "Gustloff", zatonęli, gdyż statek ten został storpedowany przez sowiecki okręt podwodny.

W kilka dni po odprawieniu transportu rozpoczęto przekształcanie politechniki w szpital wojenny na 3 tys. łóżek. Osoby pozostałe jeszcze na uczelni zostały zaangażowane do pomocy. W Gmachu Głównym umieszczono rannych i chorych, w Instytucie Elektrycznym - chorych zakaźnie, Instytut Wodny służył jako trupiarnia. W niektórych budynkach urządzono pomieszczenia pomocnicze, w pozostałych zgromadzono meble i aparaturę z sal szpitalnych.

Dotarcie wojsk sowieckich do morza w rejonie Sławna uniemożliwiło ucieczkę drogą lądową. W dalszym ciągu obowiązywał zakaz wyjazdu mężczyzn od lat 16 do 60. W marcu rozpoczęły się naloty. Już 21 marca sowieckie czołgi przedarły się do morza w rejonie Sopotu. Pierścień wokół Gdańska się zacieśniał. Dnia 26 marca w godzinach rannych opuścił uczelnię jej ostatni niemiecki rektor, prof. E. Martyrer. W momencie odjazdu rektora baza politechniki nie była zniszczona z wyjątkiem Laboratorium Wytrzymałościowego, rozbitego podczas jednego z nalotów, oraz paru utrąconych wieżyczek. Po południu tego samego dnia, po gwałtownym ostrzale artyleryjskim, Rosjanie zajęli teren uczelni i wypędzili ludzi z piwnic. Według relacji świadków dopiero wtedy w zachodniej części Gmachu Głównego powstał pożar, który zniszczył 60% jego pomieszczeń oraz część gmachu Chemii. Spłonęła Biblioteka z niewywiezioną częścią księgozbioru i wszystkie reprezentacyjne pomieszczenia środkowego traktu Gmachu Głównego. Ogólne zniszczenia całej uczelni oceniono na 16% kubatury. 56.

Powrót do menu

Życie studenckie na politechnice w Gdańsku (do 1944 roku)

Traktat wersalski, podpisany 28 czerwca 1918 roku w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego (tej samej, w której Otto von Bismarck wcześniej ogłosił powstanie II Rzeszy Niemieckiej), zmienił diametralnie położenie Gdańska, do którego odrodzona Polska także wysuwała swoje roszczenia. Zgodnie z postanowieniami traktatu utworzono Wolne Miasto Gdańsk pod zarządem administracyjnym Ligi Narodów (terytorium Wolnego Miasta wyłączono z Rzeszy). Niemcy gdańscy pilnie śledzili rozmowy pokojowe i obawiając się o przyszłość miasta (przyłączenie do Polski), już 14 października 1918 r. wystosowali słynną depeszę do ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, kładąc w niej nacisk na "niemiecki charakter miasta"57.

Studenci Niemcy politechniki w Gdańsku w latach 1918-1920 wzięli udział w walkach z Polakami na terenie Śląska i Poznania "w obronie niemieckiego stanu posiadania". Już w grudniu 1918 roku powstał Reserve Grenzschutz-Batalion III, jak oficjalnie nazwano formację ochotników z Technische Hochschule Danzig58.

Taka postawa niemieckich studentów nie mogła pozostać bez wpływu na przyszłe stosunki ze studentami polskimi. Jak już wspomniano, po zakończeniu I wojny światowej roszczenia do politechniki jako do mienia poniemieckiego zgłosiła Polska i Wolne Miasto Gdańsk. W umowie zawartej z Senatem gdańskim w dniu 27 lipca 1921 roku Rzeczpospolita zadowoliła się tylko zagwarantowaniem młodzieży polskiej równouprawnienia na politechnice, przyrzeczeniem zorganizowania tam lektoratu języka i literatury polskiej, utworzenia kursu geografii gospodarczej Polski oraz zadbania o polskie podręczniki i pomoce szkolne59. Senat gdański - poza punktem mówiącym o zapewnieniu Polakom możliwości nauki na politechnice - nie dotrzymał pozostałych zobowiązań zawartych w podpisanej umowie60.

Duży napływ studentów z Rzeszy, Polski i innych krajów, a - co za tym idzie - także środków finansowych wpłynął na polepszenie (po latach inflacji powojennej) warunków socjalnych. Szczególnie zmieniły się one od 1926 roku, dla studentów Niemców dzięki idei wybudowania Domu Studenckiego. Obiekt ten oddano do użytku 3 maja 1928 roku. Budynek stanął w sąsiedztwie uczelnianego placu sportowego we Wrzeszczu (Langfuhr, Bosseweg 4). Dotychczas bowiem wykorzystywano stare baraki gospodarcze, w których mieściła się między innymi stołówka, drukarnia i kawiarnia. Budowniczym Domu Studenckiego był prof. dr inż. Hermann Phleps, w latach 1908-1944 związany z Wydziałem Architektury politechniki w Gdańsku. W 1910 roku wybudował we Wrzeszczu kościół Chrystusa Króla. Dom Studencki spełniał wszystkie wymogi socjalne. Miał dużą stołówkę, obiad w 1929 roku kosztował 70 fenigów - dziennie wydawano około 1000 porcji obiadowych61. Ponadto mieściły się tu sypialnie, sale kawiarniane, sala fechtunku, łazienki, warsztaty i kotłownia. Ogólny koszt budowy Domu szacowano na 800 tys. guldenów. Trudno było w innych krajach niemieckich znaleźć w tym okresie tak dobrze wyposażony obiekt służący studentom jak w Wolnym Mieście Gdańsku. Dlatego też kwitło w nim życie towarzyskie, odbywały się rauty i spotkania świąteczne, często z udziałem władz gdańskich i władz uczelni.

W 1931 roku. rozpoczęto budowę uczelnianego ośrodka sportowego. Każdy studiujący zobowiązał się, że przepracuje dwa dni w semestrze przy budowie boiska sportowego lub pozostałych obiektów. Udział był potwierdzany przez kierownika robót w karcie studenckiej. W pierwszym roku wywieziono ponad 9 tys. metrów kubicznych ziemi, dzięki czemu mogły powstać później bieżnie, boiska do gry, korty tenisowe, a także szatnie, natryski i domek dozorcy62.

Polski Dom Akademicki mieścił się przy Heersangerstrasse 11 (po II wojnie światowej ul. Feliksa Dzierżyńskiego 11 - obecnie ul. Legionów). Tu mieszkała ogromna większość studentów polskich, w tym samym gmachu miał swoje biura zarząd Bratniej Pomocy ( "Bratniak")63.

Ważne miejsce w życiu studenckim politechniki w Gdańsku zajmowały korporacje. Studenci Polacy już w 1913 roku powołali własną korporację pod polską nazwą Związek Akademików Gdańskich "Wisła". Została ona uznana przez rektorat za reprezentację studentów polskich na uczelni. Niemniej studenci polscy pozostawali jednocześnie członkami Danziger Studentenschaft. Kiedy władze Danziger Studentenschaft w 1919 roku zgłosiły akces do Reichsdeutsche Studentenschaft w Berlinie, akademicy polscy wystąpili z opanowanej przez Niemców organizacji uczelnianej i przekształcili "Wisłę" w samodzielną korporację pod tą samą nazwą. Mimo szykan niemieckich zarząd "Wisły" utrzymał barwy biało-amarantowe, a więc takie jak narodowe barwy Polski. Z czasem powstały dalsze korporacje polskie - "Helania", "Rosevia" i "Gedania". Nazwy te odzwierciedlały patriotyczną postawę polskich studentów - należeli do tych korporacji studenci polscy z Wielkopolski, Pomorza i Kaszub64.

Po roku 1918 studenci niemieccy studiujący na politechnice w Gdańsku dążyli do zacieśnienia związków z organizacjami w Rzeszy (a później w Republice Weimarskiej), a polscy - ze stowarzyszeniami akademickimi w Polsce. Znajdzie to wyraz w akcesie Danziger Studentenschaft, przemianowanej w 1919 roku na Deutsche Studentenschaft, do Reichsdeutsche Studentenschaft z siedzibą w Berlinie. Korporacje polskie przystąpiły do Związku Polskich Korporacji Akademickich. Związek ten na swoim VII Zjeździe w 1926 roku ustalił starszeństwo polskich korporacji na politechnice w Gdańsku w następującej kolejności: "Wisła", "Helania", "Rosevia" i "Gedania"65. Stałą łączność utrzymywały powstała w 1921 roku Bratnia Pomoc Zrzeszenia Studentów Polaków Politechniki Gdańskiej, Porozumienie Bratnich Pomocy Studentów Wyższych Uczelni w Polsce oraz Akademicki Związek "Liga".

W 1922 roku studenci polscy byli na ogół przeciwni włączeniu gdańskich niemieckich organizacji studenckich do ogólnoniemieckiego ruchu studenckiego (np. członek Deutscher Studentenschaft der Technische Hochschule Danzig był zarazem członkiem Vereins Deutsches Studentenhause e.V.).

Od momentu powstania Królewsko-Pruskiej Wyższej Szkoły Technicznej i rozpoczęcia zajęć dydaktycznych w semestrze zimowym roku akademickiego 1904/1905 należy datować działalność pierwszego gdańskiego bractwa studenckiego (bractwa burszów) - Danziger Burschenschaft "Teutonia". Wkrótce powstało drugie bractwo - o nazwie "Germania". Po zakończeniu wojny wyżej wymienione bractwa studenckie wznowiły swoją działalność, a sprzyjał temu duży napływ studentów z różnych części niemieckiego obszaru językowego. Dlatego też zaistniała potrzeba utworzenia trzeciego bractwa burszów - Danziger Burschenschaft "Markomania", które rozpoczęło działalność w Gdańsku 25 kwietnia 1924 roku66. Po 1933 roku działalność bractw burszowskich osłabła. Zostały one totalnie ujednolicone przez reżim hitlerowców, wobec czego "Germania", "Teutonia" i "Markomania" weszły w skład Kameradschaft Westpreussen.

Studenci gdańszczanie należeli przeważnie do niemieckich korporacji studenckich, wśród których dużą rolę integrującą młodzież niemieckojęzyczną odgrywały korporacje i organizacje sportowe (C.C. Korporationen)67. Od 75 do 80% niemieckich studentów było członkami korporacji. Niektóre z nich łączyły się, np. powstała w 1921 roku Landsmannschaft "Preußen" połączyła się w 1928 roku z Landsmannschaft "Arminia" (korporacja ta funkcjonowała od semestru letniego 1925).

Korporacje studenckie starały się mieć własne siedziby. Z 29 niemieckich korporacji studenckich, które powstały na politechnice w Gdańsku, 9 miało własne domy, 10 posiadało pomieszczenia na fortach (Hagelsberg), a inne je wynajmowały.68.

Na uwagę zasługuje także działalność kulturalna niemieckich korporacji studenckich, połączona z wygłaszaniem odczytów na spotkaniach, goszczeniem w Gdańsku niemieckich teatrów i kabaretów, zespołów muzycznych i chórów. W związku z tym charakterystyczne jest sprawozdanie Generalnego Konsulatu Niemiec w Gdańsku z 20 września 1922 roku, skierowane do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stanowi ono relację z pobytu w Gdańsku niemieckiego chóru akademickiego69. Chór ten był goszczony przez władze gdańskie, rektora Ottona Schulzego (1919-1923) i związki oraz korporacje studenckie. Przyjęcie na jego cześć odbyło się w loży "Eugenia", gdyż część członków Senatu Wolnego Miasta Gdańska i profesury politechniki należała do tej loży masońskiej. Chór dał trzy koncerty - dwa w Gdańsku i jeden w Sopocie - wszędzie był przyjmowany z aplauzem. Jak podkreślano w relacji, miało to związek i wynikało "von den deutschen Charakter Danzigs"70.

Studenci zagraniczni tworzyli jednorodne, zamknięte grupy; działały trzy ukraińskie zrzeszenia i Rosyjski Związek Akademicki. Wśród studiujących studentów pochodzących z Polski około jednej trzeciej stanowili Żydzi i Ukraińcy. Stan liczebny studentów z innych krajów ciągle się zmieniał, np. w roku akademickim 1922/1923 było zapisanych 11 studentów z państw europejskich, dwóch z krajów azjatyckich, jeden z obywatelstwem amerykańskim71.

Źródła gdańskie podają, że według obliczeń (stan na 1 lutego 1927 roku) koszty utrzymania politechniki w Gdańsku wynosiły 2462 tys. guldenów, a wpływy 715 tys. guldenów72. Przy ogólnej liczbie 1570 studentów (bez tzw. gości) na jednego studenta wypadało 1112 guldenów. Z Rzeszy pochodziło w dniu spisu 737 studentów (w tym 576 z Prus). Studenci z Rzeszy kosztowali Wolne Miasto Gdańsk - 819 tys. guldenów. Do tej sumy należy dodać koszty utrzymania 155 studentów - Niemców pochodzących z innych krajów (z wyjątkiem obywateli Wolnego Miasta Gdańska), wobec których państwo niemieckie miało zobowiązania73.

Udział Rzeszy i Prus w utrzymywaniu politechniki w Gdańsku ograniczał się do zwrotu kosztów (refundacji) tzw. opłat semestralnych studentom narodowości niemieckiej przez Towarzystwo Przyjaciół Politechniki w Gdańsku (Gesellschaft der Freunde der Technische Hochschule Danzig). Cała suma przeznaczona dla wszystkich 892 studentów narodowości niemieckiej (z wyjątkiem studentów obywateli Wolnego Miasta Gdańska, którym opłaty refundowało miasto Gdańsk ) wynosiła: 892x140 guldenów (opłata semestralna - 70 guldenów, dwa semestry - 140 guldenów; obowiązywało rozliczenie roczne), tj. razem około 125 tyś. guldenów rocznie74. Należy zwrócić uwagę, że inne państwa, jak np. Polska i Estonia, także refundowały studentom opłatę semestralną.

W środowisku studenckim politechniki w Gdańsku swoistą grupę - ze względu na swą odrębność kulturowo-językową i religijną - stanowili Żydzi. Od początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia studentów pochodzenia żydowskiego spotykały różnego rodzaju kłopoty i szykany, które szybko znalazły swój skrajny wyraz w antysemityzmie. Erwin Lichtenstein opisał w swoich pamiętnikach lata studiów na politechnice w Gdańsku w tym okresie i ekscesy niemieckich studentów nacjonalistów. W 1923 roku urządzili oni pod kierunkiem prof. Richarda Petersena antyży